Co wiemy o świętym Pawle?
Szaweł urodził się w Tarsie w Cylicji (obecnie Turcja) około 5-10 roku po Chrystusie. Pochodził z żydowskiej rodziny silnie przywiązanej do tradycji. Byli niewolnikami, którzy zostali wyzwoleni. Szaweł odziedziczył po nich obywatelstwo rzymskie. Uczył się rzemiosła - tkania płótna namiotowego. Później przybył do Jerozolimy, aby studiować Torę. Był uczniem Gamaliela.

Posłuchajmy co sam Paweł mówi w Dziejach Apostolskich.
Ja jestem Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie.
Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary.
Co usłyszał Paweł?
W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”
Jak bardzo to pytanie jest aktualne teraz?
Ile razy słyszymy głos który mówił do mnie: „….. dlaczego Mnie ciągle prześladujesz?”, dlaczego popełniasz ciągle te same grzechy, dlaczego ciągle musisz się z nich spowiadać?
Ile razy usłyszeliśmy tak, jak Paweł: „Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz”?
A co po wszystkim usłyszał Paweł?
Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo powiedział: „Szawle, bracie, przejrzyj! Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!”
Droga odkrywania Jezusa przez św. Pawła jest aktualna również dla nas. Niejednokrotnie żyjemy jako sprawiedliwi faryzeusze, którzy w sumie dobrze postępują i nie mają sobie nic do zarzucenia. Widzimy braki i słabości innych. Na tym się koncentrujemy potępiając i osądzając bliźnich.
Bóg nie chce jednak, abyśmy byli sprawiedliwymi faryzeuszami, gorliwymi w wypełnianiu nakazów, czy praw, lecz chce abyśmy byli Jego dziećmi. Bóg nie chce abyśmy żyli nie jako niewolnicy, albo najemnicy przepełnieni lękiem przez Bogiem, lecz jako dziedzice królestwa, które jest dla nas przeznaczone.
Dzisiejsze święto jest dla nas zaproszeniem abyśmy pozwolili się całkowicie ogarnąć przez Boga, abyśmy nie bali się zawierzyć całego naszego życia Jezusowi i otworzyć na przyjęcie uprzedzającego daru zbawienia.
Przy opracowaniu wykorzystano treści ze stron:
www.slowo.redemptor.pl
www.brewiarz.pl
