Wyobraźmy sobie, że pewien bardzo bogaty król wyprawia co jakiś czas specjalną ucztę
i zaprasza do obfitego posiłku, zabawy, muzyki, tańców i cieszenia się życiem wszystkich swoich poddanych. Uwalnia więźniów, nawiedza chorych, wysyła do nich najlepszych specjalistów, opiekunów, a biednych nasyca w obfitości.
Wyobraźmy sobie, że w tym czasie ów władca otwiera bramy swojego pałacu, daje szczególny dostęp do swojego skarbca i pozwala nasycić się swoimi bogactwami każdemu do woli, ile kto pragnie i potrzebuje. I jeszcze obdaruje ich na drogę do domu. Każdy ma okazję nabrać skarbów ile zmieści w przyniesionych ze sobą pojemnikach.
Czas jest jednak określony. Mają na to cały rok. Potem bramy pałacu znowu zostaną zamknięte i zamurowane. Każdy człowiek musi też przygotować sobie naczynia na zabrane skarby. Nikt chyba, kto jest obdarzony rozumem nie podaruje sobie takiej okazji. Pomyśli już dużo wcześniej jak się przygotować do wyprawy do pałacu królewskiego. Przyniesie największe pudła i kosze, wozy, auta z przyczepami itd., zbierze ludzi, którzy mu pomogą, a wszystko po to, aby skorzystać z okazji i załadować skarby…
Dobry człowiek powie o tym wydarzeniu swoim bliskim i ich weźmie ze sobą, aby i oni skorzystali z obfitego jedzenia i dobrej zabawy i aby wzięli coś ze skarbca bogatego króla… Każdy, kto przybędzie na świętowanie może też przywieźć coś od siebie, czego ma dużo i z czym chciałby się podzielić z innymi. Będzie miał okazję do zaznania szczęścia z dawania.
Ta roczna „impreza” to też czas amnestii dla więźniów, darowania długów tym, którzy w nie wpadli, nawet jeżeli są to ogromne sumy. Chorzy i źle się mający mogą uzyskać specjalne leczenie, szczególną opiekę, głodni nie będą cierpieli głodu, biedni poczują się bezpiecznie, bo będą mogli liczyć na wsparcie, jakie się nie zdarza. Bogaty władca da im sposobność do zaspokojenia swoich potrzeb, pośle do nich swoich przyjaciół i sługi, sam poręczy za nich, da tyle, ile kto potrzebuje: pieniędzy, wolności, zdrowia. Więcej: władca swoim zarządcom da władzę otwarcia swoich skarbców, które są w jego posiadaniu w innych miejscach na świecie, aby ludzie nie musieli cisnąć się przy bramie pałacu, ale podejść na imprezę, gdzie im bliżej lub najkorzystniej. Tam również będzie świętowanie, ra-dość i obfitość przez cały rok! Głupi, kto nie skorzysta z takiej okazji, szczerze mówiąc. Niesamowite, prawda? Sielanka? Dzieję się to tylkow bajkach? Niekoniecznie…
Dziś Jubileusz kojarzy nam się z świętowaniem jakiejś „okrągłej” rocznicy urodzin, sakramentu kapłaństwa, małżeństwa istnienia parafii, szkoły, zakładu pracy itd. Jest to czas radosnego wspominania wydarzenia, które miało miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej. Jest to również czas wdzięczności za otrzymane w tym czasie dobra. W naszej społeczności jest obchodzony na różne sposoby, często uroczyście z udziałem zaproszonych gości. Nierzadko w chrześcijańskich rodzinach takie świętowanie poprzedza zamówienie intencji Mszy Świętej, zorganizowanie przyjęcia, suto zastawiony stół, czasem zabawa, muzyka, tańce…
Rok Jubileuszowy w Kościele podobnie zaprasza nas do nie mniej radosnego świętowania, do czerpania ze skarbca mądrości i dóbr duchowych, do doświadczania radości z dzielenia się i dawania, do gromadzenia skarbów potrzebnych na dalszą drogę życia. Dzieje się to jednak na innym poziomie, o ileż ważniejszym niż dobra materialne, które przeminą! Mamy szansę na „rok łaski”, na czas głębszego nawrócenia, darowania win i kar za nie, czas lepszego zrozumienia swojego życia, większego doświadczenia Bożej miłości i miłosierdzia.
W najbliższych mini katechezach chcemy przyjrzeć się czym jest „Rok jubileuszowy” i w jaki sposób możemy skorzystać z jego dobrodziejstw dla nas i dla naszych bliskich (także zmarłych). Na spotkaniach biblijnych chcemy przyglądnąć się życiu pierwszych chrześcijan opisanym w Dziejach Apostolskich; na katechezach dla dorosłych będziemy zgłębiać temat modlitwy jako relacji z Bogiem głównie według Katechizmu Kościoła Katolickiego.
Szykuje się też szkoła modlitwy głębi. Będzie się działo. Dobrze byłoby się włączyć na ile kto może i pragnie, aby nie przejść obok specjalnej łaski.
Gabriela Seifert-Knopik