Wiemy już, że pielgrzymowanie, charakterystyczne dla Jubileuszu Roku 2025 nie ogranicza się do pielgrzymek fizycznych, ale także jest „pielgrzymowaniem” do konkretnych osób.
W naszym wędrowaniu do Betlejem dziś skupimy się na osobie św. Józefa. Ewangelista Mateusz opisuje rozterki Józefa, który był zaręczony z Maryją i z którą planował wziąć ślub, związany ze wspólnym zamieszkaniem.
Św. Mateusz pisze: „Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: »Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów«”. (Mt 1, 18-21).
W powyższym fragmencie Józef, jako mąż sprawiedliwy odznacza się swoją piękną postawą najpierw wobec Anioła a potem wobec swojej Narzeczonej Maryi.
Papież Franciszek w tym kontekście wskazuje na niego jako na człowieka delikatnego, troszczącego się o dobrą reputację Maryi. Dobro swojej Ukochanej stawia ponad własne niezrozumienie sytuacji.
„Józef przyjął Maryję, nie stawiając warunków uprzednich. Ufa słowom anioła. «Szlachetność jego serca sprawia, że podporządkowuje miłości to, czego nauczyło go prawo. A dziś na tym świecie, w którym oczywista jest psychologiczna, słowna i fizyczna przemoc w stosunku do kobiet, Józef jawi się jako mężczyzna okazujący szacunek, delikatny, który (…) opowiada się za reputacją, godnością i życiem Maryi». (…) Józef odkłada na bok swoje rozumowanie, aby uczynić miejsce dla tego, co się dzieje, i choć może mu się to zdawać tajemnicze, akceptuje to, bierze za to odpowiedzialność i godzi się ze swoją historią”. (Franciszek, Patris corde, 4)
W materiałach na Rok Jubileuszowy dla rodzin czytamy:
„Bycie „pielgrzymem nadziei” oznacza takie zaufanie Bogu, które pozwala przyjąć każdą sytuację z wiarą, że Pan Bóg potrafi wyprowadzić z niej coś dobrego. To ufność, chociaż teraz wszystko we mnie się buntuje, to moje „tak” wypowiedziane Bogu, będące początkiem czegoś nowego. Może innego niż moje wyobrażenia, może nie zawsze łatwego, ale czegoś, co sprawi, że odnajdę szczęście prawdziwe, niewyobrażalne. To pewność, że działanie zgodnie z Bożym zamysłem zawsze daje radość i poczucie, że nie idę przez życie sam, że Bóg jest tuż obok mnie”*.
Wnioski:
1. Każdy z nas jest wezwany do wyruszenia w drogę. Św. Józef przełamał swój lęk, posłuszny słowom Anioła („Nie bój się Józefie…”) i „wyruszył” do Maryi aby okazać Jej swoje miłosierdzie. Najpierw chcąc ocalić Jej reputację chciał wziąć winę na siebie i oddalić Ją potajemnie. Ostatecznie wziął Ją do siebie, jak nakazał mu Anioł Pański.
2. Bycie pielgrzymem nadziei to zaufanie Bogu, Jego planowi wobec mojego życia i pójście tam, gdzie On mi wyznacza drogę, czasem wbrew własnemu rozumowaniu.
Gabriela Seifert-Knopik
Wykorzystano materiały ze strony
*https://rodzina.katowicka.pl/images/pdf/KEP2025/2024_12_15.pdf