Minął Dzień Matki, potem Dzień Dziecka, zbliża się Dzień Ojca, wokół nas organizuje się festyny rodzinne. Ostatni uczynek miłosierdzia co do duszy brzmi: „Modlić się za żywych i umarłych”.
Modlić się, ale jak? Jakimi słowami? Jak się nastawić, jak przygotować swoje serce na rozmowę z Bogiem, bo tak najczęściej definiujemy modlitwę?
Apostołowie pytali kiedyś Jezusa jak mają się modlić? Skąd to pytanie? Ano stąd, że widzieli swojego Mistrza jak znika na miejsca ustronne, wzgórza, do ogrodu itd. i tam się modli. Widzieli być może Jego twarz, może usłyszeli jakieś słowa… W każdym bądź razie musieli zachwycić się relacją Jezusa do Ojca, skoro sami chcieli modlić się tak, jak On.
I nie nadaremna była ta prośba. Jezus dał im odpowiedź. „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi…” I przytoczył słowa, które mają odmawiać, a które dobrze znamy, bo przetrwały do dziś. To jest pierwsza i najważniejsza modlitwa, jaką mamy odmawiać: Modlitwa pańska, nasz „pacierz” – jak mawiamy. Nauczył nas ją sam Pan. „Kiedy się modlicie mówcie: OJCZE”. Abba, tato, tatusiu, po aramejsku. Bóg jest kimś bardzo bliskim. Tak przedstawia nam Go Zbawiciel. „Ojciec wszechmogący” – wyznajemy w naszym Credo. Bliski i zarazem wszechmogący, nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych.
Jeżeli do Boga mamy zwracać się słowami: „Ojcze” to znaczy, że sami jesteśmy Jego dziećmi. Ojciec, Tato – tak mówi dziecko do swojego rodzica. Jakim Ojcem jest dla nas Bóg-Ojciec? Jezus odróżnia Jego relację do Ojca i naszą relację do Niego: „Ojciec Mój” i „Ojciec Wasz”. Inna jest relacja Syna Bożego, a inna nas. Syn Boży został „zrodzony a nie stworzony”, ma naturę boską, jest jednorodzonym, Bóg-Ojciec zrodził Go przed wiekami, jest prawdziwym Bogiem: „Bóg z Boga, światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu”.
Relacja człowieka do Boga-Ojca to relacja stworzenia do Stwórcy. Nie mamy natury boskiej, zostaliśmy stworzeni, a nie zrodzeni jak Jezus. Na czym polega nasze synostwo? Na adopcji, przysposobieniu. Z chwilą chrztu świętego staliśmy się przysposobionymi dziećmi samego Boga. Dziecko adoptowane ma takie same prawa jak dziecko naturalne, biologiczne. Tak samo staje się dziedzicem własności swoich rodziców. Stajemy się dziećmi przez upodobnienie do Syna Bożego – Jednorodzonego Syna Boga-Ojca. Chrzest to zapoczątkowuje, bo jest „zanurzeniem” naszego życia w życiu Trójcy Świętej. Ale tak naprawdę tymi dziećmi, podobnymi coraz bardziej do jednorodzonego Syna, dopiero się stajemy.
Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże. Im bardziej jesteśmy podobni do Boga,
a właściwie Jego syna Jezusa, który stał się Człowiekiem, tym bardziej stajemy się dziećmi Bożymi.
Bycie dzieckiem Bożym zakłada bycie nowym człowiekiem, obmytym w wodach chrztu, nawróconym od zła, przyobleczonym w Chrystusa. I dlatego wołanie: Ojcze zobowiązuje do dobrego życia, na miarę dziecka Bożego.
Postaram się uświadomić tę prawdę odmawiając modlitwę „Ojcze nasz” jeszcze bardziej świadomie, zwłaszcza wymawiając pierwsze słowo: OJCZE.
Wnioski:
1. Pan Jezus nauczył nas mówić do Boga „Ojcze” i dlatego ośmielamy się tak do Niego zwracać.
2. Jesteśmy prawdziwymi dziećmi Bożymi na mocy chrztu świętego, kiedy to zostaliśmy „adoptowani” przez Boga Ojca na Jego synów i córki.
3. Jeżeli do Boga wołamy „Ojcze” to mamy też przemieniać swoje życie i stawać się coraz bardziej podobnym do Niego na wzór Chrystusa, naszego Brata.
Gabriela Seifert-Knopik