Dzisiaj, w sobotę Ewangelia przypomina nam scenę z życia Jezusa. Wydarzenia rozgrywają się w Galilei, a właściwie na Jeziorze Galilejskim.
Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.
A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.
Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»
W życiu człowieka bywają różne chwile. Niekiedy są piękne i słoneczne, jak wakacyjne dni, ale są też chwile pełne lęku i obawy, jak te podczas burzy na morzu. Wtedy przychodzi bezradność i zwątpienie. Jeśli w łodzi naszego życia nie było by Jezusa! Kto nam pomoże? Kto ma taką moc? Tylko On Jest Bogiem z Nami.
Życie bez Boga staje się bezsensowne, pełne pustki i lęku. Wówczas lęk paraliżuje człowieka i zniewala Go. Takie życie to nie życie, ale nieustanny strach i obawa.
Panie ratuj, bo giniemy! – wołają uczniowie. Burza ustaje. Nastaje cisza. Podczas modlitwy przychodzą chwile trudne, ale i pełne ufności. Panie ratuj nas!
On na pewno usłyszy i ocali nas, tak jak ocalił Lota, czy swoich uczniów.
Przyjdź Panie, aby uspokoić moje serce. Przyjdź Panie, aby ustały wszelkie burze w moim życiu.
Z Jeziorem Galilejskim mamy również wspomnienia. Płynęliśmy po tym jeziorze, podczas parafialnej pielgrzymki w 2020 r. Wtenczas, choć mocno wiało, było to jezioro spokojne, bez burzy.
Relację z tego wydarzenia można zobaczyć w zakładce Byliśmy tam klikając Tutaj
Przy opracowaniu wykorzystano materiały ze strony:
www. diecezjasandomierska.pl
