Staw kolanowy
To największy staw w naszym organizmie. Tu spotyka się kość udowa, piszczelowa i rzepka. Razem z aparatem więzadłowym i dwoma łąkotkami tworzą cały staw. Łąkotki umożliwiają ruch obrotowy kolana w jego zgięciu, są rodzajem amortyzatora dla stawu. Więzadła krzyżowe zapobiegają obsuwaniu się kości do przodu i do tyłu, a więzadła poboczne wzmacniają od boku i od środka.

Najtrudniejszy staw…
Urazy kolan to aż 30% wszystkich występujących urazów. Dotyczą często urazów sportowych, ale nie tylko. Uszkodzenia często obejmują przekraczanie fizjologicznego zakresu ruchu, czyli wykonywania ruchu poza „dopuszczalne granice” stawu.
Uszkodzenia te zatem mają różny charakter. Problemy poza urazami kostnymi obejmują uszkodzenia więzadeł, łąkotek, a także chrząstki stawowej, z której zbudowane są nasady kości aby zminimalizowane zostało tarcie między nimi.

Co to wszystko zmienia w naszym ciele…?
Uszkodzenia więzadeł doprowadzają do niestabilności kolan. Skoro więzadła miały chronić i ograniczać do pewnych granic ruchomość – to jeśli coś z nimi pójdzie nie tak, to po prostu proces ten zostaje zachwiany. Ucieka kolano do boku bądź do tyłu, dając podczas chodu zbyt duży przeprost kolana.
Niestabilność to nadaktywna ruchomość, czyli taka której jest za dużo.
Nie zawsze dużo – znaczy dobrze.
Uszkodzenia łąkotek często nie występują samodzielnie tzn. towarzyszy tu często problem torebki stawowej, czy więzadeł. Uszkodzenia dotyczą urazów, w których dochodzi do ogromnych przeciążeń i często towarzyszy temu skręt kolana przy ustabilizowanej stopie.
Bardzo często dotyczy biegaczy, sportowców. Ból kolana, jego niestabilność w sytuacjach bardzo poważnych doprowadza do zmuszenia pacjenta do rezygnacji z biegania, a co za tym idzie często z pracy zawodowej.

Co tu zdziałać?
Te wszystkie ciężkie sytuacje „kolanowe” próbuje ratować artroskopia. Zabieg małoinwazyjny, polegający na wprowadzeniu aparatu optycznego i mikronarzędzi w miejsce problemu, oczyszczenie za pomocą płynu fizjologicznego. To podstawa do dalszych „oględzin” stawu i reakcji co dalej…
Świadomie napisałam o tym, że artroskopia próbuje pomóc. Niestety nie jest to lek na całe zło. Kolano jest bardzo złożonym stawem i czasem nawet z pozoru prosty problem stwarza bardzo mało opcji i możliwości.
Łąkotki i więzadła można rekonstruować tzn. odtwarzać części.
Stare wyrzucić nowe wstawić, ale jak dobrze wiecie już z wcześniejszych tygodni – To nie takie złoto, jak się świeci.
Kolano, to nie tylko złożony staw, ale i złożony problem wielu ortopedów i terapeutów.
Opcji ratowania stawu nie jest zbyt wiele, problem często jest bardzo złożony, a do tego często zaniedbywanie swojego stanu rodzi dodatkowe problemy z okolicznymi kośćmi czy całym aparatem ruchu.
Kroić tylko jak jest taka konieczność. I wtedy tylko, kiedy leczenie zachowawcze nie poprawia naszego stanu funkcjonalnego.
Postraszyłam trochę tymi zabiegami, ale kochani myślę, że zadziała na was to postraszenie, bo staw kolanowy to naprawdę nie są żarty…
Nie muszę chyba wspominać, że problemy na tym etapie to także:
- nieprawidłowy chód
- uciekające kolano
- ból stawowy, często przenoszacy się także na drugie kolano
- zła biomechanika biodra, niestabilność
- złe obciążanie stopy podczas chodu
- przenoszenie się problemu na drugą nogę, bo odciążany staw bolący, a to drugi bierze na siebie cały ciężar
- utykanie, chód pingwini często (na boki)
No dobra to teraz czas na parę bardzo ważnych i cennych uwag
1. Urazom można przeciwdziałać. Wiadomo, że nie zawsze, ale dużo z nich nie musiało by mieć miejsca. Jeśli się trenuje cokolwiek na dobrą sprawę, najważniejsze jest ROZCIĄGANIE.
Nie tylko to potreningowe, ale przed także. Nie mówimy tu o rozgrzewce przed bieganiem, a skupieniem czasu i uwagi na partiach mięśniowych, którego będzie dotyczyła dana aktywność fizyczna. Jeśli chcesz pojechać na rowerze daną odległość, a ostatni Twój wyczyn rowerowy miał miejsce parę miesięcy temu to zadbaj o ruchomość bioder, postawe kręgosłupa a także o kolana.
Rozciągaj mięśnie łydek przy biegach, jeździe na rowerze czy przed przekopywaniem ogródka. Nie sprzedam wam tu kilku opcji na rozciąganie nóg, bo z doświadczenia wiem, ze albo się nie do końca robi jak ma być, albo zwyczajnie to zniechęca. Dam wam jeden bardzo prosty model rozciągania łydki, całego pasma tylnego tzw pchanie ściany.

Co ważne, wzrok skierowany przed siebie, napieranie na ścianę nie z siły rąk a odpychanie się od nogi, która znajduje się z tyłu. Kolano (na rys prawe) nie przekracza linii stopy tzn. Kiedy ćwiczę, a spojrzę na dól – widzę poza zgiętym kolanem także stopę.
Napięcie odczuwalne jest w miejscu, gdzie na rysunku jest niebieska kreska.
Naprzemiennie raz jedna raz druga noga. 30 sekund pchania 5 sekund przerwy. Po 5 razy na jedną stronę. Zajmie wam to nie więcej niż 5 minut.
2. Urazy często dotykają sportowców, ale nie tylko. Przeciążenia, o których była mowa dotyczą mikrourazów. Te z kolei biorą się poprzez wiele czynników naszego chodu, pracy i działań, w których kolana muszą, a nie zawsze biorą udział tak jak należy. A mowa tu o podnoszeniu z podłogi przedmiotów o masie cięższej niż 5 kg.
Zastanów się teraz, jak przez ostatnie pół swojego życia podnosiłeś różne przedmoty.

I nie chodzi tu tylko o kolana jak widać. Ma tez ogromny związek z różnicą cisnień, bo przy gwałtownych ruchach zwyczajnie może zakręcić się w głowie. Ciężar podnoszony jest przy zgięciu równomiernie obciążony, a nie skupiony na dłoniach i barkach i z duzym tworzacym się niefizjologicznym przeprostem w kolanie.
Dbajcie o to.
3. Opaski stabilizujące staw kolanowy, a także kinezjotejping, czyli plastry o których już coś tam wiecie – stosowane są zdecydowanie za rzadko. Ososby biegające, skaczące np. Na trampolinie, uprawiające sport z obciążeniem – zwyczajnie zachowują się podczas uprawiania sportu nienaturalnie względem stawu – po prostu. Mięśnie kochają rozciąganie, pracę na wytrzymałości, natomiast kolana tu poddawane są pewnego rodzaju próbie. I wszystko jest ok kiedy mamy prawidłową dietę, nawadniamy się odpowiednio i oczywiście rozciągamy się i mobilizujemy aparat ruchu do wysiłku, ale umówmy się ze mało osób tak robi. Wysiłek to raczej bierze się z chęci, konkretnego celu. Zrobić wykonać. Rzadko ludzie skupiają się na całym tym procesie, bo w głowie zwłaszcza młodszych osób jest raczej praca mięśni niż same kości czy stawy. Stabilizacja kolana to dodatkowa ochrona przed nadmierną ruchomością w stronę boczna i do przeprostu i zbyt duzego zgięcia. Ona/one nie utrudniają ruchów, pomagają zachowac ruchomość nie przekraczając żadnej bariery stawu. Używajcie, testujcie.

Kinezjotejping nie tylko jest u sportowców. Dużo osób, którzy lubią chodzić po górach dobrze je znają. Schodzenie z wysokości tworzy ogromne przeciążenia na stawie kolanowym. Siła grawitacji pcha nas do przodu, a kolana są amortyzatorem.
Kinezjotejping używany jest też przez osoby starsze przy bólach kolan. Jednym pomaga innym nie. Nie do konca jest to kwestia wiary, ale typu uszkodzenia.
Założenie plastrów u fizjoterapeuty to koszt ok 40 zł / partie ciała.
Wypróbujcie, sprawdźcie sami.
4. W Polsce, zresztą i nie tylko jest naprawdę bardzo ciężko z kolanami i z fachowcami od nich. Po pierwsze, jak już wspominałam z kolanami proces najczęściej jest złożony i zwyczajnie wymaga wieloetapowości. Pacjenci bardzo późno zgłaszają się do lekarza, ale nie zawsze tylko z ich winy. Kolejki długie, wizyty prywatne drogie, oczekiwania późniejsze na badania późno, a czas leci.
Do całego istniejącego urazu dochodzą w fazie bólu dodatkowo mikrourazy, a druga noga staje się przeciążona, też ponosi straty, czasem boli.
Po trzecie lekarze tak naprawdę mało nam mówią, zwłaszcza osobom, które na dobrą sprawę po to idą do lekarza aby dowiedzieć się co dalej. Zostajemy bez wiedzy, bez możliwości jakichkolwiek ruchów. To zwyczajnie zniechęca pacjentów, którzy tym bardziej sami nie szukają pomocy dalej, ale łykają coraz więcej leków licząc, że to wystarczy.
5. Chwalone w naszym kraju są blokady w kolano, chyba najbardziej właśnie zalecane w to miejsce. Ale my wiemy już, że blokada to lek przeciwzapalny/ przeciwbólowy i steryd. Efekt często wow, który jest tylko na chwilę, ale pacjentom to wystarczy przecież prawda?
Niestety słyszę to bardzo często, a potem wracają chcąc na szybko coś naprawić.
FIZJOTERAPEUTA To niestety nie jest magik. Pamiętajcie.

Proces fizjoterapii w każdym przypadku jest kwestią indywidualnej oceny. Co to oznacza?
Przede wszystkim to – że jeden pacjent będzie potrzebował terapii narzędziowej w połączeniu z bańką chińską np. 2 razy, a inny pacjent 8. Inny jeszcze będzie dobrze reagował na punkty spustowe, a u innego będziemy tego unikać.
Nie dajcie się zwieść, że 10 x to zawsze idealna recepta na całe zło.
Tak nas wszystkich uczą, ale daleko temu do realnej prawdy.
Przede wszystkim ograniczcie strach. Fizjoterapeuci to te dobre duszyczki.
Fakt, że w naszym kraju nie do końca są postrzegani tak, jak być powinni.
Ale dojdziemy do tego !
Dbajcie o siebie!
Pozdrawiam,
Natalia Komarnicka