Sześć kroków ku odnowie rodziny i parafii
1. Prostota i otwartość c.d.
Tę prostotę i otwartość Pana Jezusa dobrze odczytali Jego wyznawcy, pierwsi uczniowie, chrześcijanie. Życie pierwotnej gminy chrześcijańskiej znamionuje właśnie taka prostota i otwartość. Dostrzegamy ją chociażby w tekstach, które są prostym przedstawieniem życia wspólnoty Kościoła. Jedno znacznie pisze o tym autor Dziejów Apostolskich: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach” (Dz 2, 42) i dzielili się tym, co mieli – „przebywali razem i wszystko mieli wspólne” (Dz 2, 44). A zatem wspólnota uświęcenia, wspólnota braterstwa, wspólnota otwarta i służebna. Ileż było tej prostoty w życiu pierwotnego Kościoła. Oni w całej swej prostocie zachodzili do świątyni na modlitwę. Oni też z czasem gromadzili się po domach na łamaniu chleba, by przyjąć Jezusa i przede wszystkim byli bardzo posłuszni słowu Pana, które było im zwiastowane przez Apostołów.
No i to braterstwo, to dzielenie się, a przy tym niezwykła otwartość.
I chociaż pierwsi chrześcijanie żyli w świecie sobie nieprzychylnym, w obcej im kulturze, nieraz wręcz wrogo nastawionej – co z czasem coraz bardziej się ujawniało – byli jednak otwarci na każdego, bo u podstaw ich otwartości była świadomość posłania. Pan Jezus przecież mówił: „Idźcie i głoście”, „Idźcie i nauczajcie”, a oni nie zlekceważyli tego. Zaś u podstaw tej prostoty była świadomość wielkiego obdarowania. To się dobrze ujawnia w tym fragmencie Dziejów Apostolskich, który niedawno czytaliśmy, kiedy to święty Piotr i Jan przychodzą do świątyni na modlitwę.
W Bramie Pięknej jest człowiek kaleki, chromy od urodzenia, który wyciąga rękę w geście prośby o jałmużnę, a Piotr mówi: „Spójrz na nas”, tak jakby chciał powiedzieć: widzisz przecież, że też nie jesteśmy bogaci, niewiele mamy, ale „co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!”. Mieli świadomość tego, że są bogaci, bo mają w sobie nowe życie – życie Chrystusa jest w nich, a to, czym świat dysponuje, co świat mógłby dać, jest niczym wobec tego bogactwa, wobec tego ubogacenia. Stąd w ogóle ani nie zabiegali o względy świata, ani nie troszczyli się o to, by jak najwięcej mieć, zgromadzić. Oni po prostu żyli tym, co otrzymali i tym się dzielili. I właśnie stąd ta ich prostota i otwartość. Postawy, których nam bardzo w Kościele dziś potrzeba. Duch świata bowiem tak przeniknął w Kościół, że jesteśmy zbytnio zajęci tym, co świat nam oferuje, a jednocześnie nieraz bardzo zamknięci, wylękli i pełni obaw. Jezus mówi do nas: „miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16, 33), a więc nie trzeba się lękać.
Jako pierwszy krok ku odnowie naszego Kościoła opolskiego proponuję więc podjęcie właśnie takich postaw. Chciejmy żyć z taką prostotą, być z sobą i jak najbardziej się otworzyć. Chciałbym króciutko dać parę takich podpowiedzi. Oczywiście, nie będziemy zaraz mówić o wszystkim, bo niektóre kwestie, niektóre formy, tak otwarcia jak i prostoty będą jeszcze mo-gły się potem rozwijać. Cóż więc na dobry początek mógłbym zaproponować? Otóż, jeśli chodzi o prostotę, chcielibyśmy przede wszystkim uświadomić sobie, że jest Bóg i jest drugi człowiek. Nie tylko ja, moje problemy, moje życie, ale jest Bóg i drugi człowiek. Prostota wyrazi się naj-pierw w tym, że ja będę starał się zwyczajnie żyć z Bogiem. I tu dwie rzeczy bym podpowiedział. Żyć z Bogiem, to z Nim rozmawiać. I nie ma w tym żadnej filozofii. Chrześcijanie z pokolenia na pokolenie przekazywali to sobie. Modlitwa – rano, w południe, wieczór. W całej prostocie. Rano podziękować Panu, powierzyć Mu dzień; w południe przypomniawszy sobie, chwalić Go, bo przecież to jest moment, kiedy teraz śpiewamy „Raduj się nieba królowo”, a w ciągu całego roku odmawiamy „Anioł Pański” – tajemnicę wcielenia, w którą wpisana jest też tajemnica nasze-go odkupienia; a wieczorem dziękując, stajemy jednocześnie w prawdzie i przepraszamy Pana Boga. Prostota i posiłek. Koniec końców, przecież wszystko, co mamy, od Pana mamy.
bp Andrzej Czaja