Zaproszenie

Uwaga
Dzisiaj w nocy z soboty na niedzielę zmieniamy czas na letni.
Przesuwamy wskazówki z godziny 2 na godzinę 3.

W związku z tym wszystkie msze w niedzielę będą się zaczynać godzinę wcześniej niż do tej pory.
Ale uwaga, jak ktoś się pomyli, nie przestawi zegarka, to przyjdzie co najwyżej na ogłoszenia !!! 😉

Dlatego, żeby wstać i nie spóźnić się szczególnie na poranną mszę trzeba wcześniej się położyć, aby być wypoczętym...
Ewangelia IV Niedzieli Wielkiego Postu

Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: "Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada". Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: "Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego". Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: "Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę". Lecz on mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się"»
Krótkie rozważanie
Jezus opowiada o zagubionym dziecku i miłości ojca. Z całą uwagą serca będę patrzył na zachowanie dziecka i ojca.
Będę patrzył najpierw na dziecko – jak odchodzi z domu; potem na ojca, który milczy i szanuje jego wolność (ww. 12-13). Poproszę, abym mógł wejść sercem w odczucia cierpiącego ojca i w ten sposób odczuć okropność grzechu, który rani i zadaje mu ból.
Czy, wyznając moje grzechy (w rachunku sumienia, spowiedzi), dostrzegam „twarz” Ojca i Jego cierpienie? Jak często myślę o Jego odczuciach, gdy patrzę na mój grzech?
Będę śledził historię dziecka, które odeszło od ojca. Zobaczę, jak grzech rodzi grzech i pogłębia nędzę dziecka (ww. 13-16). Spróbuję uświadomić sobie te sytuacje w moim życiu, w których dopuszczałem do nagromadzenia się grzechów.
Będę kontemplował głębokie wzruszenie ojca, który tuli w swoich ramionach powracające dziecko (w. 20). Uklęknę przed Bogiem Ojcem, powiem mu szczerze o grzechach, które gnębią moje serce. Poproszę o łaskę przebaczenia i odczucia Jego ojcowskiej miłości i o to, bym mógł się poczuć dzieckiem w Jego ramionach.
Zwrócę uwagę na reakcję starszego syna, który nie chce wejść do domu. Nie potrafi przyjąć zachowania ojca wobec jego brata. Jest przekonany, że nie zasłużył na miłość (ww. 29-30). Jakie odczucia budzą się we mnie, kiedy obserwuję zachowanie starszego syna?
Pomyślę, że słowa ojca, skierowane do starszego syna, dotyczą mnie samego. Wszystko, co posiada Ojciec, należy także do mnie. Wszystko mam od Niego za darmo. Nie muszę zarabiać na Jego miłość. On chce tylko, abym pozwolił się kochać. Zakończę modlitwą uwielbienia skierowaną do Boga Ojca.
Przy opracowaniu wykorzystano materiały ze strony: https://family.evangeli.net i https://niezbednik.niedziela.pl
W naszej „pielgrzymce” do bliźniego w potrzebie natrafiamy na „wątpiących”, którzy potrzebują dobrej rady. Uczynkiem miłosierdzia może być danie dobrej rady osobie, która wątpi.
Dobra Rada
Jak ważna w życiu codziennym jest dobra rada, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Jakże szczęśliwi są ludzie, którzy mają do kogo zwrócić się o poradę w sytuacji, gdy nachodzą ich wątpliwości. Głos kogoś, kto ma większe doświadczenie niż my, jest nieocenioną pomocą. Jest aktem miłosierdzia. Dlaczego? Ponieważ stanowi konkretny gest pomocy bliźniemu. (…) O wątpieniu i dobrych radach możemy mówić w dwóch aspektach: czysto ziemskim oraz nadprzyrodzonym. Człowiek dojrzały przy podejmowaniu różnych decyzji dokonuje głębokiego namysłu. Takie postępowanie pochwala Księga Syracha: "Nie czyń niczego bez zastanowienia, a nie będziesz żałował swego czynu" (Syr 32, 19).
Wątpienie
Nie zawsze mamy wystarczającą mądrość życiową, pozwalającą nam wybierać w sposób pewny i zdecydowany. Kiedy mamy obowiązek szukać porady? W sprawach ważnych (im decyzja jest poważniejsza i wątpliwości większe), w których chodzi o dobro innych osób (…), a także gdy odczuwamy niepokój sumienia, które zabrania nam bierności i domaga się działania. (…) Opanowani przez wątpienie nie możemy działać. Należy dążyć do rozwiania wątpliwości.
Kto może dobrze radzić?
Jakie kryteria musi spełniać ten, kto pragnie doradzać bliźnim? Ma wykazać się kompetencją w dziedzinie, w której doradza. Nie mogą to być rady ignoranta. Jeśli sami nie wiemy, nie znamy odpowiedzi na wątpliwości i pytania - nie odpowiadajmy. Udzielając niekompetentnych rad, możemy przyczynić się do poważnej szkody. Tak więc ci, którzy udzielają rad życiowych, ponoszą pewną odpowiedzialność za udzielane rady, zwłaszcza wtedy, gdy wiedzą, że mogą one przesądzić o podejmowanej decyzji. Stąd też w Piśmie Świętym znajdujemy zachętę: "Osądzaj sprawy bliźniego według swoich własnych i nad każą sprawą się namyśl" (Syr 31, 15). Trzeba radzić komuś tak, jakbyśmy radzili sobie. Udzielona rada nie może obracać się przeciwko bliźniemu. (…) Nikt nie ma prawa radzić komuś, aby sprzeciwiał się woli Bożej. Byłoby to wtedy zachęcaniem do grzechu.
Z troski o dobro bliźniego
Udzielona rada ma wypływać z miłości bliźniego, troski o jego dobro i zwyczajnej życzliwości. Chrześcijanin dobrze radzi innym, ponieważ chciałby w ten sposób przyczynić się do powiększenia dobra w życiu bliźnich. Dobre rady wracają do nas wdzięcznością tych, którym ich udzieliliśmy. Dają radość, gdyż możemy się poczuć współsprawcami dobra. Czasami bywa tak, że ludzka mądrość nie wystarcza (…)
Wskazać na Mądrość Słowa Bożego, Ducha Świętego i Matkę Dobrej Rady
Chrześcijanin wie, że dobrych natchnień, rad, pewnych rozstrzygnięć i wskazówek, jak rozwiązać poważne problemy, należy szukać u Boga, na modlitwie. Pismo Święte pokazuje nam wielkie postacie Starego Testamentu, które zasięgały rady u Boga. Katechizm uczy nas, że dobrych rad możemy szukać w Słowie Bożym. Gdy sięgamy po Ewangelię, znajdujemy wiele cennych rad i konkretnych wskazówek, jak żyć. Jezus dzieli się z nami swoją mądrością, która nie płynie wyłącznie z doświadczenia człowieka, ale jest mądrością Bożą. Po dobrą radę możemy się zwracać do Ducha Świętego, który jest nazwany "Pocieszycielem" i umacnia nas swoimi siedmioma darami. O Nim Jezus uczył, że gdy przyjdzie, "doprowadzi nas do całej prawdy" (J 16, 13). Trzeba, abyśmy w naszych rozterkach, wątpliwościach, gdy nie wiemy, jak postąpić, upraszali łaskę rady Ducha Świętego. On może oświecić nasz rozum i pobudzić wolę. Wśród Jego darów jest jeden, "dar rady". To On pomaga roztropnie żyć i patrzeć na świat. Jako ochrzczeni i bierzmowani mamy przystęp do Ducha Świętego i pełne prawo prosić Go, aby "uruchomił" w nas cały potencjał swej Bożej mocy (…) Wiele osób odkryło Ducha Świętego jako Tego, który jest źródłem dobrych natchnień i mądrości; który nigdy nie zawodzi. Warto przypomnieć jeszcze jedną osobę, do której z zaufaniem możemy zwracać się w różnych potrzebach, także o dobrą radę. Jest nią Maryja, od wieków zwana Matką dobrej Rady. W Litanii Loretańskiej wzywamy ją jako "Stolicę mądrości". U naszej Matki możemy zawsze szukać rad i pouczeń.
Reasumując:
1. Dawanie dobrej rady jest czymś bardzo cennym, zwłaszcza dla kogoś, kto stoi na „rozdrożu” i ma wątpliwości co robić dalej.
2. Doradzać należy z troski o dobro bliźniego pomagając mu a nie szkodząc.
3. Dobre rady mogą dawać osoby, które są kompetentne w dziedzinie, której dotyczy wątpliwość.
4. Jeżeli sami nie potrafimy poradzić komuś to odsyłamy go do kogoś mądrzejszego w danej dziedzinie. Niewątpliwie możemy wskazać na Radę zawartą w Słowie Boże, a zwłaszcza w Ewangelii w życiu Jezusa, w darach Ducha Świętego (w tym darze rady) oraz u Matki Dobrej Rady, nazwanej też Stolicą Mądrości. Możemy podsunąć tekst, modlitwę, odesłać do osoby, która ma kompetencje (np. mądrego duszpasterza, nauczyciela, katechety, siostry zakonnej itd.)
Wniosek końcowy:
Warto inwestować w swoje życie duchowe i formację duchową, aby nabyć kompetencje, które mogą przydać się przy udzielaniu dobrych rad innym ludziom. Potrzeba dużo pokory i odwagi, aby prosić kogoś o dobrą radę, a jeszcze więcej, aby jej udzielać innym.
Gabriela Seifert-Knopik
Zob.https://tysiacleciedolne.pl/uczynki-milosierdzia-wzgledem-duszy,i214.html

W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».
I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: "Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?" Lecz on mu odpowiedział: "Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć"
Krótkie rozważanie
Trochę żeśmy się już przyzwyczaili do różnych próśb o kredyt zaufania. Jednak ten wciąż nie spłacony, a nawet nie spłacany kredyt powoduje, że z coraz większą rezerwą odnosimy się nie tylko do polityki, ale w ogóle do drugiego człowieka, a nawet do siebie samych. Gdzieś w głębi duszy powtarzamy: "trzeba uważać... niczego nie można być pewnym... kto wie, jaki będzie koniec?".
Gdy kupujemy jogurt, ser czy wędliny, zazwyczaj sprawdzamy termin ważności. Apele federacji konsumenckich, a często także osobiste doświadczenie, podpowiadają nam, że ma to swój sens. Jakikolwiek zakup sprzętu RTV czy AGD łączy się zawsze z pytaniem o gwarancję. Chcemy wiedzieć, jak długo producent zapewnia bezpłatną naprawę i czy jest możliwość wymiany towaru, gdyby się okazało, że systematycznie się psuje.
Przykład drzewa, o którym mowa w dzisiejszej Ewangelii, pokazuje, że nie wszędzie można mówić o gwarancji. Tam, gdzie jest organizm, który - jak to ewangeliczne drzewo - żyje własnym życiem, trudno mówić o gwarancji. Istnieje tylko cicha nadzieja: "może wyda owoc".
Okres Wielkiego Postu skłania nas do pewnych wyrzeczeń, umartwienia, różnych form pokuty. Nawet telewizyjne i gazetowe sondaże (niejednokrotnie ku zdziwieniu dziennikarzy) pokazują, że nadzieja ogrodnika, który broni drzewa figowego, jest nam bardzo bliska. Z jednej strony, wraz z przyjściem Wielkiego Postu rodzi się w wielu sercach niepokój właściciela winnicy, który mówi: "przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję go"; z drugiej, słychać pełne determinacji słowa: "jeszcze na ten rok... może wyda owoc".
Dzisiejsza Ewangelia wpisuje się w wielkopostne wezwanie do nawrócenia. Może jest to dobra okazja, by zrobić sobie rachunek sumienia ze zmarnowanych szans i wciąż ponawianych obietnic. "Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu" - mówi Chrystus... Czyż to nie czas, by Mu powiedzieć: "Panie, jeszcze na ten rok". Trzeba znaleźć w sobie trochę nadziei, wiary w Bożą pomoc i, zupełnie zwyczajnie, trochę samozaparcia. Gdy dobrze wykorzystamy nasz czas nawrócenia, radość Wielkiej Nocy będzie naprawdę radością życia, które przynosi takie owoce, jakich szuka w nim Bóg.
Wykorzystano materiały ze strony https://opoka.org.pl
Niedziela | 07.30 9.00 (Grotowice) |
| Poniedziałek | 18.00 |
| Wtorek | 18.00 |
| Środa | 8.00 |
| Czwartek | 18.00 (szkolna) |
| Piątek | 18.00 |
| Sobota | 8:00 17.00 (Grotowice) |
W niektórych okresach roku litugicznego, wybrane dni świąteczne i uroczystości oraz w związku z innymi nietypowymi sytuacjami powyższy stały plan liturgii może ulec zmianie.
Informacje na ten temat umieszczane są w planie intencji oraz ogłoszeniach na konkretny tydzień
(proszę sprawdzać w zakładce aktualności).
Okazja do spowiedzi codziennie ok. 15 minut przed każdą Mszą Św.