4. Zabawa z pączkami
Dużymi krokami zbliża się tłusty czwartek, żeby zakomunikować swoją obecnością, że od środy za tydzień będzie już trwał POST i koniec ze słodyczami.
Tradycja pieczenia pączków w narodzie chyba ustała. Ponieważ nikt, chociaż prosiliśmy usilnie, nie przesłał przepisu - widmo głodu pączkowego było coraz bliżej.
Wybawieniem z kłopotu okazała sie lokalna gazeta, w ktorej ukazał się artykuł dla pączkowych fanów. Chociaż nigdy nie robiliśmy pączków z gazety, tym razem postanowiliśmy sprawdzić, czy wyjdą takie, jak dawniej babcie i mamy robiły.
Sprawdziliśmy - wyszły nawet lepsze niż się spodziewaliśmy.
Takie mięciutkie, takie puszyste, takie sprężyste, takie pachnące, takie.... sami zróbcie i zobaczcie.

Pokażemy Wam co i jak zrobić. Przepis bardzo prosty.
Będziemy potrzebować:
500 g mąki typ 420-450
50 g świeżych drożdzy
250 ml mleka (pełna szklanka)
4 żółtka z jajek
3 łyżki cukru
50 g oleju lub rozpuszczonego masła
jedna paczka cukru z wanilinowego (dlaczego mówi się cukier waniliowy- nie mamy pojęcia)
2-3 łyżki spirytusu
sól - dosłownie szczypta, w przepisie nie było, ale się daje do ciasta drożdżowego
marmolada do nadzienia
4 kostki smalcu do smażenia- dlaczego smalec? Po pierwsze pączki smażone na smalcu są smaczniejsze, po drugie jest tańszy od oleju,
cukier puder do posypania.

To zaczynamy - Alleluja i do przodu!
Żeby zbytnio nie nabrudzić w kuchni i nie powyciągać zbędnych naczyń, bierzemy naczynie (miskę), dość głębokie i robimy zaczyn z drożdży. Do naczynia wkładamy pokruszone drożdze, cukier, mleko, i tak około 50 g mąki. Żeby przyspieszyć ruszenie drożdzy, które będą wspinać się po dodanej mące, można włożyć to naczynie do piekarnika o temp. ok. 35 stopni. Nie może być za ciepło. Nie należy przekraczć temperatury 40 stopni, bo drożdze umrą z przegrzania. Po 10 minutach macie już pół miski zaczynu. Do tak przygotowanego naczynia wsypujemy, ale przez sitko, resztę mąki (czy ktoś wie dlaczego przez sitko? Ja wiem.😀), cukier wanilinowy, żółtka z jajek i dodajemy szczyptę soli.
Na tym etapie nie dodajemy jeszcze spirytusu. Teraz pora na wyrabianie ciasta. Super do tej czynności nadaje się jakikolwiek robot, który posiada końcówke zakrzywionego haka do wyrabiania ciasta. Jeżeli nie mamy takiego urządzenia, to rączkami, rączkami..., aż nas będą boleć. A kiedy przestać wyrabiać? Aż ciasto będzie odchodzić od ręki. Maszynowo to 5-8 minut wystarczy. Dopiero teraz zasilamy nasze ciasto procentami.
A po co ten spirytus? Bynajmniej nie po to, żeby endorfiny zaczęły szaleć😉. Spirytus wywietrzeje szybko, ale sprawi, że pączki nie nasiąkną tłuszczem podczas smażenia. Teraz jak już mamy wymieszane nasze ciasto ze spirytusem, to wkładamy je znowu do piekarnika w tej samej temperaturze co przedtem i dajmy mu spokój. Ciasto w spokoju będzie sobie rosnąć tak 30-40 minut. Jak ciasto urośnie, wyrzucamy je z naczynia na stół, stolnicę, wcześnie obsypane mąką.
![]() | |
Mała porada: Nie podsypujemy za dużo mąki, bo pączki będą twarde.
Rozwałkowujemy na grubość około 1 cm. i wykrawamy kółka, które układamy na tackach obsypanych mąką, (żeby się nie poprzyklejały). Tak uformowane pączki muszą jeszcze raz podrosnąć, ale już znacznie krócej. Można oczywiście je znowu do piekarnika włożyć, tylko trzeba uważać, żeby ciasto nie przerosło.
Potem zostaje już tylko smażenie na rozgrzanym tłuszczu z dwóch stron (uzyskamy biały pasek w środku i będa takie jak sklepowe)

Mała porada: Wiecie jak sprawdzić, czy tłuszcz już jest właściwie rozgrzany?
Nie, nie palca tam nie wkładamy !!! Po prostu, bierzemy kawałeczek ciasta, które pozostało ze skrawków po wykrawaniu, robimy kuleczkę, taki tyci pączuś i wrzucamy go do rozgrzanego oleju. Jak będzie skwierczał, przewracał się z gorąca, to będzie znak, że można już pączki smażyć.
Jak już przestygną nadziewamy je marmoladą. Jak? Mamy patent z worka do dekoracji i długiej końcówki.

Na koniec zostaje obsypanie cukrem pudrem dla dekoracji.
Co musimy zapamiętać?
Że te pół kilo mąki starczy tylko na około 15 pączków. Jak zrobicie pączki zaraz w poniedziałek - to pewne, że do czwartku pozostanie tylko zapach po pączkach😀. Zatem będziecie musieli na czwartek robić je jeszcze raz.
SMACZNEGO
Niech Wam wyjdą na zdrowie
Ciekawe, czy Wam wyjdą😉?
🙋


