Mini katecheza o wolności religijnej, cz.2
Po pierwszej części artykułu o wolności religijnej, w której była mowa o tym, iż każdy człowiek może i powinien w swoim sumieniu określić w co i w kogo wierzy, a nikt nie powinien narzucać mu swojej wiary, przychodzi czas na „druga stronę medalu”.
Ja mam szanować wolność drugiego człowieka, ale mam również prawo do wyznawania własnej religii, wyznania, światopoglądu. To jest prawo, moje i nasze. I możemy, a nawet powinniśmy z niego korzystać.
W większości chyba krajów „cywilizowanych” konstytucja państwowa zapewnia wolność religijną. Przynajmniej na „papierze”. W naszym państwie również mamy taką gwarancję. Kiedy czytamy Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej, art. 53 to widzimy analogię z dokumentem soborowym. Tu znajdziemy główny przepis dotyczący wolności sumienia i religii. Zawiera m.in. następujące gwarancje:
- każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii,
- wolność obejmuje prawo do wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru,
- prawo do uzewnętrzniania religii (indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub pry-watnie),
- prawo do posiadania świątyń i innych miejsc kultu,
- prawo rodziców do zapewnienia dzieciom wychowania religijnego zgodnie z własnymi przekonaniami,
- zakaz zmuszania kogokolwiek do uczestniczenia lub nieuczestniczenia w praktykach religijnych,
- zakaz zobowiązywania do ujawniania swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.
Mamy zatem prawo do wyrażania na zewnątrz własnej religii, wyznania, światopoglądu i praktyk z nimi związanych. Czy jednak korzystamy z tego prawa i w jakim stopniu?
W czasach tzw. „komuny” ludzie garnęli sie do Kościoła wbrew ideologii, która wówczas panowała. Kościół był twierdzą obronną, miejscem „wytchnienia” dla duszy, która to przez komunistów była spychana do podświadomości. A dziś? Mamy zagwarantowaną wolność w Konstytucji. A jednak wiele osób nie potrafi korzystać z dobrodziejstwa, które daje prawo do wolności religijnej. Ulegamy zeświedczeniu. Niestety!
Procent dzieci i młodzieży uczestniczącej w nabożeństwach religijnych spada. Wielu rodziców ignoruje prawo do wychowania religijnego swoich dzieci i godzi się na nieuczestniczenie dzieci w lekcjach religii, ulegając „modzie” oraz trudniejszym warunkom do spełnienia, bo np. dziecko musi czekać po lekcjach na katechezę i niekiedy ma „okienka”, więc można je „zwolnić”. Ludzie dorośli, katolicy bardzo często nie znają Pisma Świętego, nie czytają Katechizmu Kościoła Katolickiego, nie mówiąc już o dokumentach soborowych i posoborowych. Często zawężamy się do książek czy filmików z tzw. „drugiej ręki”, z źródła mało wiarygodnego, nie mającego za wiele wspólnego z nauką Chrystusa przekazaną przez Pismo Święte i Tradycję, ale za to opartą na sensacjach...
Musimy walczyć o czas na praktyki religijne (na modlitwę, na wyciszenie przed Mszą Świętą, na przełamanie się w pójściu na Gorzkie Żale czy Drogę Krzyżową) i o czas na formację intelektualną oraz duchową. Dać przestrzeń dla Boga, zrobić Mu miejsce, a więc najpierw „odgracić” to co niepotrzebne, czego jest za dużo (rozrywki, TV, komórki, Internetu, zakupów, niepotrzebnego gadania/obgadywania). Wielki Post to dobry czas, czas na ascezę, która daje przestrzeń na rzeczy ważne, nieprzemijające, przede wszystkim na pogłębienie relacji z Bogiem, bliźnimi i sobą. Mamy do tego prawo. Ale musimy często o nie walczyć, aby wprowadzić je w życie. Bo nam się nie chce, bo tyle spraw, bo zmęczenie, bo uprzedzenie co do jakiejś osoby.
Zapraszamy na spotkania biblijne i katechezy dla dorosłych, na zgłębianie treści ważnych, nieprzemijających, które kształtują nasze życie i życie naszych bliskich.
Zapraszamy na kazania pasyjne, katechezy małżeńskie, spotkania z seniorami przy herbatce, przy ognisku, zapraszamy do modlitwy za młode pokolenie, do Róż Różańcowych Rodziców za Dzieci. To są ważne sprawy. Deklaracja o wolności religijnej Dignitatis humanae mówi o prawie do wolności religijnej zarówno w wymiarze indywidualnym ale i o prawie do zrzeszeń. W jedności jest siła, wzajemna pomoc, wsparcie! Nikt nie powinien czuć się sam w Kościele!
Gabriela Seifert-Knopik


